Temat numeru

Płonące przemysłowe przedmieście widziane z kabiny bombowca

Warszawski czarny poniedziałek

red.

Stolica Polski była pierwszym miastem, na które dokonano terrorystycznego nalotu

25 września 1939 w trwającym niemal 13 godzin nalocie bombowym zginęło 10 tysięcy mieszkańców stolicy, a połowa budynków w centrum została zniszczona lub uszkodzona. Był to pierwszy w historii nalot dywanowy na milionowe miasto.

O godzinie 7.10 obserwator z posterunku obrony przeciwlotniczej na dachu Państwowego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Kopernika dostrzegł nadlatującą falę bombowców. Było ich około 150, leciały na dużej wysokości. Chwilę później w Warszawie rozpętało się piekło. Chociaż po 24 dniach wojny i 17 dniach oblężenia mieszkańcy miasta byli przyzwyczajeni do bombardowań i ostrzału artyleryjskiego, czegoś takiego nawet nie wyobrażali sobie w najgorszych koszmarach...

Pierwsze ataki lotnicze na stolicę, do których doszło już na początku września, były powstrzymywane przez stacjonującą na północ od miasta myśliwską Brygadę Pościgową i wyjątkowo skuteczną artylerię przeciwlotniczą. Pojedyncze ataki bombowców nurkujących mieszkańcy początkowo traktowali bardziej jako atrakcję niż zagrożenie. „Niebo bez jednej chmurki, setki ludzi z lornetkami, jak w teatrze. Kilkanaście nurkowców zatoczyło olbrzymie koło nad Warszawą, kierując się na most Poniatowskiego. I, jak zwykle, bomby poszły w wodę. Trzech sięgnęły nasze boforsy [przeciwlotnicze działa „Bofors"– red.], czwarty chyba zemdlał, bo runął na Pradze, w fontannie ognia i dymu, przy okrzykach radości warszawiaków, tłumnie zalegających dachy" – wspominał płk Tadeusz Tomaszewski, szef sztabu dowództwa obrony stolicy.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Kosmiczna epopeja

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat