Korzenie nowoczesności

źródło: Forum
Krzysztof Wojciewski

Skradzione zwycięstwo

Jan Piński

Generał Tadeusz Rozwadowski jest prawdziwym architektem zwycięstwa nad bolszewikami w bitwie warszawskiej 1920 r.

Bitwa warszawska 1920 r. rozegrana w dniach 14–16 sierpnia jest uważana za największe zwycięstwo polskiego oręża od czasu bitwy wiedeńskiej 1683 r. Według brytyjskiego polityka i pisarza Edgara Vincenta D’Abernona, była to wręcz 18. decydująca bitwa w historii ludzkości. W powszechnej świadomości autorem sukcesu jest marszałek Józef Piłsudski. Prawda jest jednak inna. Pomysłodawcą i wykonawcą zwycięskiego uderzenia był gen. Tadeusz Rozwadowski, szef Sztabu Generalnego Naczelnego Dowództwa. Po zamachu majowym i przejęciu władzy Piłsudski nie tylko niszczył wszelkie dowody wskazujące na prawdziwy przebieg wydarzeń wokół bitwy warszawskiej, ale także kazał uwięzić generała. W 95. rocznicę zwycięstwa pokazujemy, jak naprawdę wyglądała bitwa, dzięki której obroniliśmy niepodległość i uratowaliśmy Europę przez zalewem bolszewickiej zarazy.
Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

AN

Fotoplastykon - Dziewczyna o smutnych oczach

Zanim Jadwiga Andrzejewska po raz pierwszy stanęła przed kamerą, zadebiutowała w teatrze. Miała wówczas 17 lat. Zwykle krytyczny Antoni Słonimski porównał jej sceniczną ekspresję do aktorstwa Lillian Gish, gwiazdy amerykańskiego kina niemego. Przed wojną Jadzia zagrała w kilkunastu filmach, jednak w większości były to role drugoplanowe. I cóż z tego, chciałoby się rzec, skoro po latach, gdy ogląda się ocalałe kopie, to właśnie Andrzejewska przyciąga uwagę widzów jak mało kto. Z jednej strony, jej naznaczone egzystencjalnym bólem spojrzenie predestynowało ją do ról dramatycznych. Z drugiej, dziewczęca uroda i perlisty śmiech dawały jej szansę w kabarecie i komedii. W efekcie grane przez nią bohaterki nigdy nie były oczywiste, zaskakiwały skalą emocji i ekspresji. I choć nie została gwiazdą formatu Jadwigi Smosarskiej czy Elżbiety Barszczewskiej, to publiczność ją uwielbiała, a krytycy doceniali. Więcej o artystycznej drodze „dziewczyny o smutnych oczach” na s. 76.