Powiększenie

źródło: ARCHIWUM AUTORA

Pierwszy lot nad Anglią

WITOLD URBANOWICZ

Opowieść o walce powietrznej najlepszego pisarza wśród lotników – generała Witolda Urbanowicza. O jego wojennych przygodach i niezwykłych dokonaniach możemy przeczytać w książce „As. Wspomnienia legendarnego dowódcy Dywizjonu 303”. Oto jej fragment

Srebrne puchary napełniono po raz dziesiąty. Było nas dwunastu: sześciu Anglików i tyluż Polaków. Tak już było w tradycji naszego kasyna: tyle piw, ilu myśliwców w barze.

– Dociągniemy do tuzina? – zapytał Skalski. – Na to wygląda – odpowiedział Witorzeńć.

Wyszliśmy przed kasyno po tym dwunastym. Zachodzące słońce rzucało skośne promienie na zielone trawniki, obramowane rzędami astrów i nasturcji.

– Jutro rozjeżdżamy się, każdy w swoją stronę – przerwał milczenie Skalski.

– Ciekaw jestem, jak będzie wyglądać nasza dwunastka za ćwierć wieku – powiedziałem.

– Po tylu latach? – uśmiechnął się Witorzeńć.

Było to zaledwie kilkanaście godzin przed bitwą o Wielką Brytanię. Z sześciu angielskich myśliwców nie przeżył bitwy żaden. Z naszej polskiej szóstki poległo dwóch.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

AN

Fotoplastykon - Dziewczyna o smutnych oczach

Zanim Jadwiga Andrzejewska po raz pierwszy stanęła przed kamerą, zadebiutowała w teatrze. Miała wówczas 17 lat. Zwykle krytyczny Antoni Słonimski porównał jej sceniczną ekspresję do aktorstwa Lillian Gish, gwiazdy amerykańskiego kina niemego. Przed wojną Jadzia zagrała w kilkunastu filmach, jednak w większości były to role drugoplanowe. I cóż z tego, chciałoby się rzec, skoro po latach, gdy ogląda się ocalałe kopie, to właśnie Andrzejewska przyciąga uwagę widzów jak mało kto. Z jednej strony, jej naznaczone egzystencjalnym bólem spojrzenie predestynowało ją do ról dramatycznych. Z drugiej, dziewczęca uroda i perlisty śmiech dawały jej szansę w kabarecie i komedii. W efekcie grane przez nią bohaterki nigdy nie były oczywiste, zaskakiwały skalą emocji i ekspresji. I choć nie została gwiazdą formatu Jadwigi Smosarskiej czy Elżbiety Barszczewskiej, to publiczność ją uwielbiała, a krytycy doceniali. Więcej o artystycznej drodze „dziewczyny o smutnych oczach” na s. 76.

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka