Powiększenie

źródło: AFP

Japońscy Schindlerowie

HUBERT KOZIEŁ

W czasie II wojny światowej przedstawiciele Cesarstwa Japonii ratowali życie tysiącom Żydów, uciekinierom z Europy. Dlaczego tak się stało?

 

Historia zna przykłady ludzi wierzących w antysemickie teorie spiskowe, którzy w okresie najwyższej próby, jaką był Holokaust, z narażeniem życia ratowali Żydów przed niemiecką machiną śmierci. Przykład takiej postawy dał m.in. ks. Stanisław Trzeciak, przed wojną autor książek poświęconych „spiskom talmudystów”, w czasie wojny bohater zaangażowany w ratowanie dzieci z warszawskiego getta. Czy jednak jest możliwe, by z wiary w antysemickie teorie spiskowe rozprzestrzeniającej się wśród przedstawicieli elit zrodziła się  polityka, która zapewniła schronienie prześladowanym Żydom? Choć brzmi to na pierwszy rzut oka niewiarygodnie, to jednak coś takiego się zdarzyło. Zaczerpnięta żywcem z „Protokołów mędrców Syjonu” wiara w potężne, zakulisowe żydowskie wpływy na Zachodzie przyczyniła się do tego, że Cesarstwo Japonii w trakcie II wojny światowej uratowało życie tysiącom żydowskich uchodźców. Sprzymierzone z Hitlerem imperium otwarło dla nich szeroko drzwi w czasie, gdy zamykały je Wielka Brytania i Stany Zjednoczone.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

BOGUSŁAW CHRABOTA

Ostatnia przystań templariuszy

Zanim żołnierze Filipa Pięknego wdarli się do paryskiej Temple, archiwum templariuszy, cenne artefakty, złote kielichy i krucyfiksy zniknęły. Jakie były losy skarbu?

AN

Fotoplastykon - Dziewczyna o smutnych oczach

Zanim Jadwiga Andrzejewska po raz pierwszy stanęła przed kamerą, zadebiutowała w teatrze. Miała wówczas 17 lat. Zwykle krytyczny Antoni Słonimski porównał jej sceniczną ekspresję do aktorstwa Lillian Gish, gwiazdy amerykańskiego kina niemego. Przed wojną Jadzia zagrała w kilkunastu filmach, jednak w większości były to role drugoplanowe. I cóż z tego, chciałoby się rzec, skoro po latach, gdy ogląda się ocalałe kopie, to właśnie Andrzejewska przyciąga uwagę widzów jak mało kto. Z jednej strony, jej naznaczone egzystencjalnym bólem spojrzenie predestynowało ją do ról dramatycznych. Z drugiej, dziewczęca uroda i perlisty śmiech dawały jej szansę w kabarecie i komedii. W efekcie grane przez nią bohaterki nigdy nie były oczywiste, zaskakiwały skalą emocji i ekspresji. I choć nie została gwiazdą formatu Jadwigi Smosarskiej czy Elżbiety Barszczewskiej, to publiczność ją uwielbiała, a krytycy doceniali. Więcej o artystycznej drodze „dziewczyny o smutnych oczach” na s. 76.