Felietony

źródło: GETTY IMAGES

Wieści

Zaginiona bałtycka Atlantyda

W szwedzkiej zatoce Hanobukten z głębokości 20 metrów płetwonurkowie wyłowili topory z ozdobnymi rękojeściami z poroży jelenia, a także liczne narzędzia do połowu ryb. Odkryciem zainteresowali się naukowcy z Uniwersytetu w Lund. Po dalszych analizach materiału zdjęciowego okazało się, że na dnie Morza Bałtyckiego znajduje się osada z epoki kamienia łupanego. Zbadanie jej terenu pozwoli na uzyskanie informacji na temat stylu życia ludzi sprzed ok. 9 tys. lat.

Naukowcy dowiedli, że ludzie tam przebywający nie cierpieli głodu i wiedli dostatnie życie. Miejsce to nie było osadą stałą. Jej mieszkańcy przebywali w tym miejscu tylko przez kilka cieplejszych miesięcy w roku. Teren znalazł się pod wodą dopiero po ostatnim zlodowaceniu, kiedy to poziom wód Bałtyku podniósł się o ok. 20 metrów. Naukowcy z Uniwersytetu w Lund zapowiedzieli przeprowadzenie dalszych badań specjalną metodą datowania, aby dowiedzieć się więcej na temat roślinności i zwierząt występujących w okolicach osady. Prace badawcze pomogą również lepiej zrozumieć procesy migracyjne, w tym wędrówkę pierwszych ludów przybywających na Półwysep Skandynawski.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

BOGUSŁAW CHRABOTA

Wielka bujda z wielką zimą

Panuje przekonanie, że początkiem końca Bonapartego były rosyjskie przestrzenie i mrozy. Przestrzenie? Niewątpliwie. Ale mrozy? To już bardziej mit niż prawda

Fotoplastykon-Gwiazda kabaretów II RP

W latach 20. XX w. Zula Pogorzelska należała do grona najpopularniejszych artystek kabaretowo-rewiowych. To o niej pisano, że była „czarująco nieprzyzwoita” i emanowała wyjątkowym seksapilem. Do Qui Pro Quo warszawiacy chodzili „na Pogorzelską”. Miała dystans do siebie i dar parodiowania innych. Na scenach kabaretów równie dobrze mogła zagrać nieznośnego podlotka, jak i sentymentalną lolitkę; wcielić się w prowincjonalną „pierwszą naiwną” i wielkoświatową uwodzicielkę. Lubiła występować w programach rewiowych, dobrze się bawić i… prowadzić własne auto. Niestety, śmiertelna choroba zabrała ją z tego świata, nim skończyła 40 lat. O oszałamiającej karierze Zuli Pogorzelskiej i warszawskich kabaretach w II RP czytaj więcej na str. 80. AN