Korzenie nowoczesności

źródło: Wikipedia

Krawiec, który został prezydentem

Paweł Łepkowski

Historia Andrew Johnsona, 17. prezydenta Stanów Zjednoczonych, jest niezwykle inspirująca. Dzięki niebywałemu uporowi sam zdobył wykształcenie i wbrew przeciwnościom losu został najważniejszą osobą w Ameryce. Ale kiedy już los wyniósł go na szczyty władzy, szczęście się odwróciło i o mało nie stał się pierwszym prezydentem usuniętym z urzędu

 

To prawdziwie amerykańska historia – od skromnego krawca z Tennessee do prezydenta Stanów Zjednoczonych. Andrew Johnson był jedynym prezydentem USA, który nigdy nie chodził do szkoły. Z tego powodu nie umiał czytać i pisać aż do 18. roku życia. Jakże często pisząc o Amerykanach, podkreślałem, że większość ich przywódców wywodziła się z biednych rodzin pogranicza. Jednak w przypadku rodziny Andrew Johnsona nie można nawet mówić o ubóstwie, tylko o skrajnej nędzy. Jego ojciec Jacob Johnson (ur. 1779 r.) był człowiekiem niepiśmiennym i ledwo wiązał koniec z końcem, parając się różnymi zajęciami. Imał się prac sezonowych na roli, był portierem w hotelu lub policjantem. Chociaż był biednym człowiekiem, miał szlachetny charakter, czego dowodzi fakt, że stracił życie podczas próby ratowania tonącego człowieka.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

AN

Fotoplastykon - Dziewczyna o smutnych oczach

Zanim Jadwiga Andrzejewska po raz pierwszy stanęła przed kamerą, zadebiutowała w teatrze. Miała wówczas 17 lat. Zwykle krytyczny Antoni Słonimski porównał jej sceniczną ekspresję do aktorstwa Lillian Gish, gwiazdy amerykańskiego kina niemego. Przed wojną Jadzia zagrała w kilkunastu filmach, jednak w większości były to role drugoplanowe. I cóż z tego, chciałoby się rzec, skoro po latach, gdy ogląda się ocalałe kopie, to właśnie Andrzejewska przyciąga uwagę widzów jak mało kto. Z jednej strony, jej naznaczone egzystencjalnym bólem spojrzenie predestynowało ją do ról dramatycznych. Z drugiej, dziewczęca uroda i perlisty śmiech dawały jej szansę w kabarecie i komedii. W efekcie grane przez nią bohaterki nigdy nie były oczywiste, zaskakiwały skalą emocji i ekspresji. I choć nie została gwiazdą formatu Jadwigi Smosarskiej czy Elżbiety Barszczewskiej, to publiczność ją uwielbiała, a krytycy doceniali. Więcej o artystycznej drodze „dziewczyny o smutnych oczach” na s. 76.

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka