Powiększenie

źródło: Wikipedia

Bitwa o Monte Cassino

KACPER ŚLEDZIŃSKI

Trzeba zrozumieć, w jakich warunkach działał Anders. Generał nie miał szerokiego pola manewru: przydzielono mu wąski odcinek frontu i podano dyspozycje. Rozegrał bitwę najlepiej, jak potrafił

 

Po niepowodzeniu pierwszego szturmu tylko lakoniczność rozkazów sprawiała pozór spokoju. Anders był podłamany niepowodzeniem i podłamani byli inni. Dominikanin Studziński zauważył, że „wszyscy chodzili jak struci”. Wizyta generała Leese’a i jego słowa miały mieć przede wszystkim skutek terapeutyczny. Nie mniej jednak dokładna analiza szturmu, nasuwa wniosek, że sytuacja nie była tak zła, jak zrazu się wydawało. Przede wszystkim należy zauważyć, że w chwili ataku 5 Wileńskiej Brygady na pozycjach niemieckich odbywało się luzowanie batalionu strzelców górskich przez spadochroniarzy. To oczywiście oznaczało, że Polacy musieli walczyć z dwukrotnie silniejszym przeciwnikiem niż przewidywał plan.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.