Powiększenie

źródło: MATERIAŁY WYDAWNICTWA BELLONA

Uciekinier czy wygnaniec?

Jarosław Molenda

Choć zazwyczaj władza ludowa wstydliwie ukrywała problem nielegalnej emigracji, to w przypadku Stanisława Mikołajczyka postąpić tak nie mogła. Przecież 20 października 1947 r. kraj opuścił urzędujący wicepremier, a zarazem lider jedynej liczącej się partii opozycyjnej

 

Stefan Korboński po spotkaniu kierownictwa PSL, które nastąpiło 15 lipca 1947 r. w willi Mikołajczyka na Mokotowie, takim myślom się oddawał: „Niezależnie od tego, musimy dotrwać na posterunku do końca, chociażby najgorszego. Kryją nas jeszcze mandaty poselskie i chociaż całe stronnictwo nie jest już na ogół zdolne do akcji, my ją musimy dalej prowadzić na terenie Sejmu. To jest nasz obowiązek wobec wyborców i całego kraju. […] Wracając do domu, myślałem z uznaniem o Mikołajczyku. Robiłem sobie wyrzuty, że nie doceniałem jednak tego człowieka. Myślałem ze zrozumieniem o przywódcy, który, poprowadziwszy setki tysięcy ludzi do walki, gdy ta została przegrana, postanowił raczej zginąć, niż uciec z pola bitwy. Porównanie z kapitanem, który pozostaje na tonącym okręcie, narzucało się samo przez się. Mocny człowiek. Mając świadomość, że prędzej czy później zginie, decyduje się nie opuszczać placu boju i walczyć do ostatka. Ja sam muszę się dobrze zastanowić, czy w tych warunkach wolno i wypada mi uciekać”.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.
ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

Piotr Bożejewicz

Tymczasowa wieczność

Do 1917 r. Kanadyjczycy obywali się bez podatku dochodowego. Wprowadzono go w trzecim roku Wielkiej Wojny jako doraźne rozwiązanie na nadzwyczajne czasy. I tak już zostało