Powiększenie

źródło: MATERIAŁY WYDAWNICTWA BELLONA

Uciekinier czy wygnaniec?

Jarosław Molenda

Choć zazwyczaj władza ludowa wstydliwie ukrywała problem nielegalnej emigracji, to w przypadku Stanisława Mikołajczyka postąpić tak nie mogła. Przecież 20 października 1947 r. kraj opuścił urzędujący wicepremier, a zarazem lider jedynej liczącej się partii opozycyjnej

 

Stefan Korboński po spotkaniu kierownictwa PSL, które nastąpiło 15 lipca 1947 r. w willi Mikołajczyka na Mokotowie, takim myślom się oddawał: „Niezależnie od tego, musimy dotrwać na posterunku do końca, chociażby najgorszego. Kryją nas jeszcze mandaty poselskie i chociaż całe stronnictwo nie jest już na ogół zdolne do akcji, my ją musimy dalej prowadzić na terenie Sejmu. To jest nasz obowiązek wobec wyborców i całego kraju. […] Wracając do domu, myślałem z uznaniem o Mikołajczyku. Robiłem sobie wyrzuty, że nie doceniałem jednak tego człowieka. Myślałem ze zrozumieniem o przywódcy, który, poprowadziwszy setki tysięcy ludzi do walki, gdy ta została przegrana, postanowił raczej zginąć, niż uciec z pola bitwy. Porównanie z kapitanem, który pozostaje na tonącym okręcie, narzucało się samo przez się. Mocny człowiek. Mając świadomość, że prędzej czy później zginie, decyduje się nie opuszczać placu boju i walczyć do ostatka. Ja sam muszę się dobrze zastanowić, czy w tych warunkach wolno i wypada mi uciekać”.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

Fotoplastykon-Gwiazda kabaretów II RP

W latach 20. XX w. Zula Pogorzelska należała do grona najpopularniejszych artystek kabaretowo-rewiowych. To o niej pisano, że była „czarująco nieprzyzwoita” i emanowała wyjątkowym seksapilem. Do Qui Pro Quo warszawiacy chodzili „na Pogorzelską”. Miała dystans do siebie i dar parodiowania innych. Na scenach kabaretów równie dobrze mogła zagrać nieznośnego podlotka, jak i sentymentalną lolitkę; wcielić się w prowincjonalną „pierwszą naiwną” i wielkoświatową uwodzicielkę. Lubiła występować w programach rewiowych, dobrze się bawić i… prowadzić własne auto. Niestety, śmiertelna choroba zabrała ją z tego świata, nim skończyła 40 lat. O oszałamiającej karierze Zuli Pogorzelskiej i warszawskich kabaretach w II RP czytaj więcej na str. 80. AN