Felietony

źródło: M.ZIENKIEWICZ

Wielka bujda z wielką zimą

BOGUSŁAW CHRABOTA

Panuje przekonanie, że początkiem końca Bonapartego były rosyjskie przestrzenie i mrozy. Przestrzenie? Niewątpliwie. Ale mrozy? To już bardziej mit niż prawda

 

Nieco na północ od współczesnego miasta Borysow, nad zakolem Berezyny, na zalesionym wzgórzu znajduje się przepiękny mały pensjonat. Zapewne kiedyś służył jako baza pionierów bądź Komsomołu. Dziś to prywatny hotelik z przestronnymi pokojami. Mieszka się w zadbanych bungalowach, dookoła elegancki ogród, obok stajnia i niewielki padok. Można wynająć konie i pogrążyć się w ciszy białoruskich lasów. Poniżej tocząca leniwie brunatne wody Berezyna, dopływ Dniepru, rzeczka sama w sobie nijaka, przesiąknięta torfem, więc nawet kąpieliska nie cieszą specjalnie oczu. Ale jest za nią kusząca legenda z czasów napoleońskich, w której Berezyna urasta do wymiarów mitologicznej rzeki Styks, przez którą przeprawiał się 200 lat temu korsykański Charon i gdzie omal nie poniósł ostatecznej klęski. Legendę przypomina właściciel pensjonatu. To właściwie małe muzeum. Niedaleko recepcji gabloty z pamiątkami z epoki. Jakaś stara broń, monety, kilka bagnetów, pordzewiały rapier i manekin w mundurze napoleońskiego wiarusa. Na ścianie epickie polichromie pokazujące odwrót Wielkiej Armii. Pośrodku więc zamarznięta Berezyna, za nią kłębiący się Francuzi. Jest Davoud, Ney, wokół nich oficerowie. Przez rzekę przeprawiają się z trudem rozproszone pułki cesarza. Niektórzy toną, inni wołają o pomoc. Na brzegu na koniu grubo odziany Napoleon. Wokół trzeszczy mrozem rosyjska zima.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

Dwaj na cokołach

Pomniki mają tendencję do uwznioślania nawet najgłupszych idei. Z błaznów i zbrodniarzy potrafią robić świętych

Chińska hiszpanka z Ameryki

W czasie wojny zwykły czytelnik gazet więcej wiedział o epidemii grypy w Hiszpanii niż we własnym mieście, bo tylko w państwach neutralnych cenzura nie wydzielała informacji

Humor

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.