Felietony

źródło: Wikipedia

Obraz pełen tajemnic

Agnieszka Niemojewska

Patrząc na dzieło Édouarda B. Debat-Ponsana, warto się zastanowić, dlaczego w nocy z 23 na 24 sierpnia 1572 r. na ulicach Paryża wymordowano parę tysięcy hugenotów?

Noc św. Bartłomieja, zwana też rzezią hugenotów, zdarzyła się 445 lat temu. Zapoczątkowała kolejne krwawe prześladowania francuskich protestantów w całym kraju, a w konsekwencji odbiła się szerokim echem nie tylko po ówczesnej Francji. Fabularyzowaną wersję wydarzeń znamy z powieści Aleksandra Dumasa (ojca) zatytułowanej „Królowa Margot” i opublikowanej w 1845 r. W czasach nam współczesnych była ona aż sześciokrotnie ekranizowana, przy czym największą popularność zdobył film Patrice’a Chéreau z 1994 r. Tytułową królową Margot zagrała Isabelle Adjani – całkowicie zasłużenie otrzymując za tę rolę Cezara dla najlepszej aktorki (film zdobył też m.in. nagrodę jury festiwalu w Cannes). Film Chéreau jest niezmiernie widowiskowy, a sceny z nocy św. Bartłomieja porażają realizmem, jednocześnie pozostając bardzo malarskimi – poszczególne kardy, jak choćby te, gdy królewscy halabardnicy dokonują zbiorowego mordu na stłoczonych i przerażonych hugenotach, przywodzą na myśl płótna Caravaggia czy Rembrandta. Lecz to Édouard B. Debat-Ponsan, francuski malarz akademicki, modny portrecista ministrów, generałów i ambasadorów swojej epoki, w 1880 r. namalował obraz znany jako „Pewnego ranka przed bramą w Luwrze” („Un matin devant la porte du Louvre”; obecnie w Musée d’art Roger-Quilliot de Clermont-Ferrand). Dlaczego w nocy z 23 na 24 sierpnia 1572 r. na ulicach Paryża wymordowano parę tysięcy hugenotów?

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

Piotr Bożejewicz

Chińska hiszpanka z Ameryki

W czasie wojny zwykły czytelnik gazet więcej wiedział o epidemii grypy w Hiszpanii niż we własnym mieście, bo tylko w państwach neutralnych cenzura nie wydzielała informacji

Dwaj na cokołach

Pomniki mają tendencję do uwznioślania nawet najgłupszych idei. Z błaznów i zbrodniarzy potrafią robić świętych

Chińska hiszpanka z Ameryki

W czasie wojny zwykły czytelnik gazet więcej wiedział o epidemii grypy w Hiszpanii niż we własnym mieście, bo tylko w państwach neutralnych cenzura nie wydzielała informacji

Humor

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.