Felietony

Wenecki Kamieniec

BOGUSŁAW CHRABOTA

We wrześniu 1570 r. pod Famagustę podeszła wielka armia Mustafy Lala Paszy. Skromne siły obrońców pod dowództwem Marcantonio Bragadina broniły twierdzy niemal jedenaście miesięcy

Famagusta to dziś maleńkie miasteczko na północnym Cyprze, znane głównie z dwóch atrakcji. Pierwszą jest słynne „Miasto Duchów”, czyli niegdyś pyszniąca się najnowocześniejszymi hotelami turystyczna dzielnica Warosia, która po tureckiej inwazji na Cypr w 1974 r. została w kilka godzin opuszczona przez swoich gospodarzy i straszy do dziś pustką zmasakrowanych barów, kawiarń i restauracji, nad którymi górują rozkradzione bloki niegdysiejszych hoteli. Niegdyś wizytówka Cypru i poważny konkurent dla Saint Tropez, dziś po z górą 40 latach wygląda jak przedmieścia Czarnobyla, zniszczona, rozpadająca się, odwiedzana głównie przez szczury i złodziei. Drugą wielką atrakcją miasta jest słynny fort wenecki, gdzie Szekspir umieścił akcję „Otella”. Sławny Maur rzeczywiście był weneckim komendantem, a czy – i w jaki sposób – zabił Desdemonę, to już całkiem inna historia, należąca bardziej do legendy niż do sfery faktów. Niemniej kiedy odwiedza się stare fortyfikacje Famagusty, przewodnicy wciąż pokazują celę, w której miało dojść do upamiętnionej przez Szekspira zbrodni. Nie była to jednak w historii Famagusty ani zbrodnia najokrutniejsza, ani najbardziej głośna. Dużo więcej wiadomo o historii niejakiego Marcantonio Bragadina, którego losy wstrząsnęły ówczesnym światem, choć w przeciwieństwie do losów Otella nie zostały uwiecznione przez geniusza. Kim był kapitan Bragadin? Zanim o nim opowiemy, trzeba się cofnąć o kilka stuleci.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Manipulacja historią

Przez 50 lat po wojnie byli czczeni jako jedyni walczący za wolność Polski. Berlingowcy. Potem nazywani kościuszkowcami. Zbieranina biednych, wygłodzonych ludzi.

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

BOGUSŁAW CHRABOTA

O sensie historii. Manifest konserwatysty

Kiedyś pociągali mnie barbarzyńcy niszczący przeszłość w imię przyszłości. Tak było, dopóki sam nie dotknąłem ruin świata, który utraciliśmy bezpowrotnie

Paweł Łepkowski

Manipulacja historią

Przez 50 lat po wojnie byli czczeni jako jedyni walczący za wolność Polski. Berlingowcy. Potem nazywani kościuszkowcami. Zbieranina biednych, wygłodzonych ludzi.

O sensie historii. Manifest konserwatysty

Kiedyś pociągali mnie barbarzyńcy niszczący przeszłość w imię przyszłości. Tak było, dopóki sam nie dotknąłem ruin świata, który utraciliśmy bezpowrotnie

Szwoleżerowie z antypodów

W 1917 r. wieści o końcu kawalerii wciąż zdawały się mocno przesadzone, lecz w dobie ciężkich karabinów maszynowych bezpowrotnie minęły czasy szarż spod Wiednia, Somosierry czy Waterloo

Humor

FOTOPLASTYKON - Pierwszy amant II RP

Aleksander Żabczyński był wyjątkowo przystojnym mężczyzną.Ale ten dar stał się piętnem – przedwojenni reżyserzy obsadzali go głównie w rolach kochliwych bon vivantów. Ówcześni krytycy filmowi nierzadko kręcili nosem na kolejne ekranowe występy Żabczyńskiego. Ale publiczność, zwłaszcza jej piękniejsza część, takich kreacji od aktora oczekiwała. „Pod Żabczyńskiego” pisan więc scenariusze i piosenki. Do dziś przetrwały przeboje z filmów: „Ada! To nie wypada!” (1936 r., „Nie kochać w taką noc”), „Jadzia” (1936 r., „Jak drogie są wspomnienia”), „Pani minister tańczy” (1937 r., „Na moje wady nie ma rady”), „Zapomniana melodia” (1938 r., „Już nie zapomnisz mnie”), a także piosenka ze ścieżki dźwiękowej do polskiej wersji „Królewn Śnieżki...” (1938 r.) – „Piosnkę znam tylko jedną”. Więcej o jego błyskotliwej karierze w II Rzeczypospolitej, żołnierski heroizmie w czasie II wojny światowej oraz powojennych występach w warszawskich teatrach czytaj na s. 84.