Korzenie nowoczesności

źródło: Wikipedia

500-lecie reformacji

Paweł Łepkowski

W tym roku mija pół tysiąca lat od dnia, gdy Marcin Luter przybił na drzwiach kościoła Wszystkich Świętych w Wittenberdze 95 tez, które nieodwracalnie zmieniły chrześcijaństwo. Od tej pory Kościół na Zachodzie przestał być monolitem

Nie wiemy dokładnie, którego dnia były augustiański zakonnik, teolog i reformator chrześcijaństwa przybił owe 95 tez potępiających sprzedaż odpustów. Przyjęło się uważać, że nastąpiło to 31 października 1517 r., chociaż niektóre źródła wspominają o połowie listopada, a niemiecki historyk Richard Friedenthal podaje w swojej biografii Lutra datę 31 marca 1517 r. Nie wiemy też do końca, co naprawdę przybił do drzwi wejściowych wittenberskiej świątyni ojciec reformacji. Dokument ten nie zachował się, nie miał też żadnej kopii. Zresztą tezy Lutra nie były pierwszymi, jakie tam przybijano. Nie wiemy zatem, czy rękopis ten naprawdę zawierał owe słynne 95 tez, które zburzyły średniowieczny ład w Europie. Pewne jest jednak, że drzwi kościoła Wszystkich Świętych w Wittenberdze służyły po prostu jako „tablica ogłoszeń uniwersytetu”, na której umieszczano przeróżne komunikaty. 
Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

AN

Fotoplastykon - Dziewczyna o smutnych oczach

Zanim Jadwiga Andrzejewska po raz pierwszy stanęła przed kamerą, zadebiutowała w teatrze. Miała wówczas 17 lat. Zwykle krytyczny Antoni Słonimski porównał jej sceniczną ekspresję do aktorstwa Lillian Gish, gwiazdy amerykańskiego kina niemego. Przed wojną Jadzia zagrała w kilkunastu filmach, jednak w większości były to role drugoplanowe. I cóż z tego, chciałoby się rzec, skoro po latach, gdy ogląda się ocalałe kopie, to właśnie Andrzejewska przyciąga uwagę widzów jak mało kto. Z jednej strony, jej naznaczone egzystencjalnym bólem spojrzenie predestynowało ją do ról dramatycznych. Z drugiej, dziewczęca uroda i perlisty śmiech dawały jej szansę w kabarecie i komedii. W efekcie grane przez nią bohaterki nigdy nie były oczywiste, zaskakiwały skalą emocji i ekspresji. I choć nie została gwiazdą formatu Jadwigi Smosarskiej czy Elżbiety Barszczewskiej, to publiczność ją uwielbiała, a krytycy doceniali. Więcej o artystycznej drodze „dziewczyny o smutnych oczach” na s. 76.

BOGUSŁAW CHRABOTA

Ostatnia przystań templariuszy

Zanim żołnierze Filipa Pięknego wdarli się do paryskiej Temple, archiwum templariuszy, cenne artefakty, złote kielichy i krucyfiksy zniknęły. Jakie były losy skarbu?