Miscellanea

źródło: KANAŁ HISTORY

Wojownicy Odyna

Wiolleta Kamińska

Zwano ich „diabłami średniowiecza”. Nie znali strachu, nie bali się śmierci. Przez 300 lat terroryzowali Europę, Bliski Wschód, a nawet Amerykę. Mroczna sława wikingów ożyła dziś dzięki technice filmowej

Pierwszy odcinek serialu „Wikingowie” wyemitowano w marcu 2013 r. w Kanadzie na kanale History. Na pierwszy plan wybija się postać Ragnara Lodbroka, który przeciwstawia się nierozsądnym jego zdaniem decyzjom wodza Haraldsona i przejmuje władzę. Haraldson stopniowo traci posłuch, gdyż organizuje łupieżcze wyprawy stale w te same miejsca na wschodzie, co od dawna już nie przynosi zadowalających łupów. Ragnar myśli o wyprawie po złoto na zachód. Szkutnik Floki, przyjaciel Ragnara, projektuje łódź, dzięki której marzenie Lodbroka o podbiciu wybrzeży Anglii w końcu staje się faktem. Zanim jednak Ragnar dopływa do Wysp Brytyjskich, podejmuje liczne wypady do bliżej położonych osad, z których powraca coraz bogatszy i coraz bardziej sławny, ostatecznie detronizując Haraldsona.
Antybohater, którego da się lubić
Ragnar Lodbrok to legendarny wódz wikingów z VIII wieku. Na pewno wiemy tylko tyle, że żył naprawdę. Historycy nie są nawet w stanie przypisać mu jednoznacznie brzmiącego imienia ani życiorysu. Legendy bowiem mają to do siebie, że z upływem lat nabierają nowych wątków. O wiele więcej wiadomo natomiast o jego dzieciach, wojowniczych synach, którzy bezlitośnie łupili Anglię. Wikingowie nie zapisywali swoich opowieści, bo ani czasu na to nie było, ani też szczególnej potrzeby. Sagę o wielkim wojowniku Ragnarze, który nie bał się śmierci, podawano z ust do ust, aż została spisana w późnych latach XIII wieku. Mało udokumentowana legenda krwawego łupieżcy musi pobudzać wyobraźnię każdego, kto się z nią zetknął. Nie inaczej było z reżyserem Michaelem Hirstem, dzięki któremu Ragnar Lodbrok stał się niekwestionowanym królem popkultury. 
W serialu poznajemy dwie żony Ragnara: Laghertę i Aslaug, choć przekazy historyczne mówią o trzech (Thora). W sagach o Ragnarze przetrwały opowieści o czterech jego synach, choć najprawdopodobniej miał ich znacznie więcej. Pod koniec sezonu czwartego „Wikingów” to właśnie synowie wybijają się na plan pierwszy: Bjørn, Żelaznoboki, Ivar Bez Kości, Halfdan, Sigurd Wężowooki i Ubbe. Szczególną uwagę zwraca Bjørn, najstarszy z synów, który przejmuje po ojcu przywództwo. Jednak to Ivar Bez Kości wykazuje się największym okrucieństwem, ale i siłą charakteru. Jego przydomek nie jest historycznie udokumentowany. Michael Hirst pokazał go jako kalekę, który cierpi na porażenie kończyn dolnych. Przekazy historyczne głoszą, że mógł być po prostu impotentem, choć nie jest też wykluczana choroba związana z wrodzoną łamliwością kości. W czwartym sezonie pojawiają się też wątki homoseksualne. Jeden z nich dotyczy Sigurda, a drugi byłej żony Ragnara, Lagherty, która wiele lat po rozstaniu z Lodbrokiem wiąże się z młodszą od siebie wojowniczką. Na ile ten wątek jest zgodny z prawdą historyczną, trudno dziś ocenić. Jednak niemal ze stuprocentową pewnością można stwierdzić, że jest on raczej podyktowany modnym trendem w kulturze współczesnej.
W serialu Ragnara Lodbroka gra Australijczyk Travis Fimmel, świetnie dobrany do tej roli aktor, który wcielał się w rolę przywódcy wikingów przez trzy lata. Wykreowana przez niego postać z jednej strony budzi grozę swoją silną i czasem bezlitosną naturą, z drugiej  sprawia wrażenie charakteru wyrastającego ponad epokę. Wikingowie łupili, mordowali i gwałcili, ale też handlowali i zakładali rolnicze osady. I taki właśnie jest Ragnar: okrutny i dominujący, ale też refleksyjny, lojalny i wielkoduszny. Travis Fimmel wydobył z tej postaci wszystko, co potrzebne do stworzenia tak popularnego współcześnie toposu antybohatera, czyli – mówiąc w pewnym uproszczeniu – bestii z ludzką twarzą. 
Krwawy orzeł i doły z wężami
Niełatwo polubić kogoś, kto bez mrugnięcia okiem wyrzyna w pień pokojowo nastawionych mnichów. A tak się właśnie stało w 793 r. na wyspie Lindisfarne. To był początek legend o krwawych wojownikach z północy, którzy wyłonili się z mgły na swoich długich łodziach z charakterystycznymi czworokątnymi żaglami i zmietli bogobojny klasztor z powierzchni ziemi. 
Opowieści o wikingach, jakie przekazywali przerażeni mieszkańcy wybrzeży Europy czy Anglii, zawierały tylko część prawdy. Czy była nią legenda o jednej z ulubionych tortur zadawanych przez najeźdźców, czyli „krwawym orle”? Taką egzekucję zaprezentowali twórcy serialu w drugim sezonie. Nordyckie sagi podają, że ofiarę, która miała być poddana torturze „krwawego orła”, kładło się twarzą do dołu, a na jej plecach toporem wycinano  kształt ptaka. To umożliwiało dostanie się do żeber, które odcinano od kręgosłupa i wyciągano na boki niczym skrzydła orła. Następnie wycinano płuca i wyjmowano je na rozłożone żebra, a rany ponoć posypywano solą. W serialu taką egzekucję wykonano na jarlu Borgu. W czwartym sezonie pragnie ją w zemście za śmierć ojca wykonać na królu Alle syn Ragnara, Ivar Bez Kości. Król kazał bowiem wrzucić bezbronnego Ragnara do dołu wypełnionego wężami. Serialowa rzeczywistość zbiega się tu z ustnymi przekazami, jakie przetrwały do naszych czasów. 
U źródeł serialu
W VIII wieku, gdy zaczyna się epoka wikingów, nie mają oni jednego, scentralizowanego państwa. Uniemożliwia to ukształtowanie Norwegii, podzielonej przez fiordy. Każdy klan rządzi się osobno, walcząc z innymi o łupy i przetrwanie. Wikingowie walczyli najczęściej na morzu, dlatego w budowie bojowych łodzi stali się mistrzami, podobnie jak w walce na miecze i topory. Ich łodzie z obu stron wyglądały tak samo, dzięki czemu mogły płynąć w tył i przód bez konieczności odwracania. To oszczędzało czas i wpływało na szybkość przemieszczania się. Zwykle na jedną łódź zużywano dziesięć pni. Deski burt miały grubość 2 cm. Powstałe między nimi dziury i przerwy wypełniano mchem, skórami lub wełną oraz smołą. Wikingowie budowali łodzie o małym zanurzeniu, co pozwalało bez problemu płynąć w górę rzek i zdobywać nowe terytoria. Do celu mogli płynąć miesiącami, żywiąc się suszonym mięsem i rybami. Nie potrzebowali wygód, wiedli surowy tryb życia, podporządkowany naturze i bogom. 
Do walki na lądzie używali zwykle duńskiego miecza. To ostry topór na długim trzonie, o bardzo dużym zasięgu i mocy uderzenia. Skandynawscy wojownicy z VIII wieku używali hełmów dla ochrony głowy i twarzy, ale kłamstwem jest, jakoby przyozdabiali je rogami zabitych zwierząt. Ten mit spopularyzował w XIX wieku Wagner, który skomponował słynną „Walkirię”. Od tego momentu wikińskie hełmy z rogami stały się nieodłącznym atrybutem popkulturowego przedstawienia tej wojowniczej nacji. Inną bronią wikingów były topory do rzucania. Wytrawny wojownik rzucał takim narzędziem nawet na 50 metrów! Wystarczy tylko sobie wyobrazić, co się działo podczas ataku wikińskiej hordy na rolniczą osadę… I taki właśnie obraz kreuje Michael Hirst w serialu. Wciąga widzów w świat krwawy, z dzisiejszej perspektywy okrutny i bezlitosny, ale wówczas jedyny możliwy. 
Ciekawe, że mimo wojowniczej wikingowie doceniali też inne kultury i umieli z nich czerpać to, co wartościowe. Na przykład Waregowie, straż przyboczna cesarza bizantyjskiego w Konstantynopolu, chętnie przejmowali wzory hełmów czy broń noszoną na tamtejszym dworze. Twórcy serialu również podkreślają tę zdolność wikingów do kulturowej, a nawet religijnej wymiany. Dzięki temu bohaterowie nakreśleni w filmowej przestrzeni nabierają krwi i kości postaci rzeczywistych. Wyraziste charaktery sprawiają, że od ekranu trudno się oderwać już od pierwszych minut, nie wyłączając mrocznej w klimacie czołówki. 
Epoka wojowniczych wikingów trwała do XI wieku. Zważywszy jednak częstotliwość pojawiania się wikińskiego toposu we współczesnej kulturze popularnej, można śmiało powiedzieć, że wikingowie cały czas są wśród nas. Pojawiają się nie tylko w produkcjach mrocznych i ociekających krwią, ale i komediowych. Na dowód warto przytoczyć film „Asterix i Obelix w służbie Jej Królewskiej Mości” (reż. Laurent Tirard, 2012 r.). Tam okrutni Normanowie z dalekiej północy odegrali dość epizodyczną, acz naprawdę zabawną rolę. Jako bestie w ludzkiej skórze nie bali się nikogo i niczego. Jedyne, czego pragnęli, to poczuć strach i zrozumieć, czym on jest. W poszukiwaniu mistrza, który by ich przestraszył, wyruszyli do Anglii. Jak to się skończyło, każdy musi zobaczyć sam. Zapewniam, że warto! 

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Dwa oblicza marszałka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - Ojciec niepodległości

W tym roku 5 grudnia przypada 150. rocznica urodzin marszałka Józefa Piłsudskiego. Komendant Legionów i pierwszy przywódca odrodzonego państwa polskiego był jedną z najwybitniejszych postaci w naszej historii. Wywarł decydujący wpływ na kształt polityki wewnętrznej i zagranicznej II Rzeczypospolitej. Już za życia stał się legendą, na której wychowało się wiele pokoleń Polaków. Kult marszałka jako ojca polskiej niepodległości jest żywy do dziś. Ta posągowa postać nie była jednak pozbawiona wad. Krytycy zarzucali mu m.in. dążenie do wprowadzenia rządów dyktatorskich i mitologizowanie jego roli w bitwie warszawskiej 1920 r. Różne oblicza Józefa Piłsudskiego przedstawiamy na str. 10 i 14.

Paweł Łepkowski

Dwa oblicza marszałka