Powiększenie

źródło: GETTY IMAGES

Rzeź nad Jangcy

HUBERT KOZIEŁ

Moi ludzie zrobili coś bardzo złego i godnego pożałowania – mówił w sylwestra 1937 r. generał Iwane Matsui. Słowa te dotyczyły masakry przeprowadzonej ponad dwa tygodnie wcześniej w chińskiej stolicy


Świadkowie są zgodni – to była rzeź o niewyobrażalnych rozmiarach. W Jangcy, która jest przecież bardzo szeroką i potężną rzeką, pływało tysiące trupów. Stosy zwłok paliły się nad jej brzegami, a na ulicach Nankinu, kosmopolitycznego i nowoczesnego miasta z niezwykle bogatą historią, leżało mnóstwo nieuprzątniętych ciał, po których jeździły samochody. Od samego początku wiedziano, że sprawcami rzezi, do której doszło 80 lat temu, w grudniu 1937 r., byli japońscy żołnierze. Masakra w Nankinie stała się później w oczach świata jednym z głównych punktów oskarżenia przeciwko militarystycznej Japonii, tak jak Auschwitz stał się symbolem zbrodni niemieckich, a Katyń sowieckich. Choć od tej rzezi mija już osiem dekad, niewiele wiemy o jej przyczynach, a jej prawdziwy przebieg wciąż wywołuje wiele spekulacji i domysłów. Wielką niewiadomą jest również prawdziwa liczba ofiar. Oficjalna chińska historiografia mówi o 300 tys. zabitych, ale niektórzy autorzy podwyższają ten rachunek do 430 tys. Inni obniżają go do kilkudziesięciu tysięcy ofiar, a najwięksi rewizjoniści nawet do kilkudziesięciu morderstw. To, co się wówczas zdarzyło, jest obecnie otwartą raną w relacjach chińsko-japońskich. Z tego powodu, badając prawdziwy przebieg masakry, łatwo narazić się na zarzut „negacjonizmu”.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Kosmiczna epopeja

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - Urodziny prezydenta

150 lat temu, 1 grudnia 1867 r., urodził się Ignacy Mościcki, wybitny uczony i prezydent Polski w latach 1926–1939. Pochodził z rodziny o bogatych tradycjach patriotycznych. Studiował chemię na politechnice w Rydze. Działał w niepodległościowym ruchu socjalistycznym i przygotowywał nawet zamach na carskiego dygnitarza Josifa Hurkę, ale zagrożony aresztowaniem musiał wyemigrować. Kilka lat spędził w Londynie, gdzie poznał Józefa Piłsudskiego, z którym połączyła go wieloletnia przyjaźń. Później przeniósł się do Szwajcarii, gdzie rozpoczął karierę naukową, specjalizując się w elektrochemii. Po powrocie do Polski w 1912 r. jako uznany wynalazca został profesorem Politechniki Lwowskiej, a potem także jej rektorem. Był budowniczym polskiego przemysłu chemicznego. Miał na swoim koncie kilkadziesiąt patentów zagranicznych i krajowych. Gdy został prezydentem RP, prawa do patentów nieodpłatnie przekazał państwu polskiemu. Więcej o Ignacym Mościckim czytaj na str. 28.