Powiększenie

Generał Władysław Sikorski

Wrogowie generała na Wyspie Węży

red.

Sikorski, gdy doszedł do władzy, w małostkowy sposób mścił się na sanacji. Znienawidzonych oficerów zamknął w obozach odosobnienia

Lustracja nie jest współczesnym ani tym bardziej polskim wynalazkiem. Klęski i zmiany ustrojowe były powodem rozliczania poprzedników. Tak też robił emigracyjny rząd generała Sikorskiego. Katastrofa państwa we wrześniu 1939 r. domagała się znalezienia winnych, jednak sposoby rozliczania liderów sanacji nie przynoszą chwały polskim władzom.

W październiku 1939 r. powołano w Paryżu specjalną komisję do zbadania „ostatnich zdarzeń w Polsce i ustalenia ich przyczyn" (przewodniczący generał Józef Haller). Kilka miesięcy później pojawiła się kolejna komisja mająca przygotować materiały do planowanego procesu przywódców sanacji. Sprawami weryfikacji wojskowych zajęło się natomiast Biuro Rejestracyjne pod kierownictwem pułkownika Fryderyka Mally,ego. W rzeczywistości o wszystkim decydował zaufany człowiek Sikorskiego – pułkownik Izydor Modelski, odpowiedzialny za sprawy personalne. Miał osobiste porachunki z sanacją: po przewrocie majowym został w wieku 40 lat przeniesiony w stan spoczynku i dopiero objęcie władzy przez Sikorskiego umożliwiło mu powrót do służby.

„On to rządził – wspominał Marian Romeyko. – Kierował, rozkazywał, podpisywał, niestety nie tylko w swoim imieniu, lecz i naczelnego wodza. Opowiadał mi mój przyjaciel i kolega z promocji, pułkownik Tokarz (zresztą oficer od dawna oddany, i to szczerze, Sikorskiemu), jak był świadkiem „powitania" dwóch starych druhów w Paryżu: jednego, doktora Izydora, i drugiego, majora hallerczyka w stanie superspoczynku Malinowskiego. Rzucili się sobie w objęcia, prawie z płaczem: »Iziu, Iziu... nareszcie u władzy... Ale my tym skurwysynom pokażemy...«. I pokazali".

Działania te ułatwiał fakt sprawowania przez Sikorskiego kluczowych funkcji (naczelnego wodza, premiera, ministra spraw wojskowych i wewnętrznych). Generał mógł kontrolować każdą nominację w armii czy administracji, co oznaczało oddanie tych spraw w ręce zaufanych ludzi. Sikorski nie zwracał uwagi na ich kompetencje.

„Wierność dla siebie – uważał dyplomata Stanisław Zabiełło – stawiał bowiem wyżej niż kwalifikacje. Zachował przyjaźń i zaufanie do ludzi, z którymi był blisko w latach niełaski i izolacji, chociaż nie wszyscy ci, którzy byli wówczas jego cennymi informatorami i pośrednikami, nadawali się potem do roli doradców szefa rządu".

Otoczenie Sikorskiego stanowili ludzie przez lata dyskryminowani przez sanację, żądni odwetu za lata upokorzeń. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Każdy oficer przybywający do Francji musiał poddać się weryfikacji i dopiero po stwierdzeniu jego lojalności mógł podjąć służbę. Stosunki panujące w Biurze Rejestracyjnym wzbudzały protesty nawet wśród najwierniejszych stronników Sikorskiego.

„[...] w Paryżu, w koszarach Bessiers – oburzał się generał Marian Kukiel – zaczynał się czyściec tzw. weryfikacji oficerów; zamiast prostego ustalenia tożsamości, stopnia, dawnego przydziału, uzależniano powołanie do wojska nie tylko wyspowiadaniem się z własnej roli w kampanii, co miałoby sens, ale w stosunku do wyższych oficerów, żądano relacji [z przedwojennej działalności]. Indagacje i często przewlekłe procedury. To była dziedzina pułkownika Modelskiego, który miał sprawy personalne w ręku i dokonał wiele, by zrazić wielu pełnych zapału »turystów Sikorskiego« do nowego wojska, które miało być od wrześniowego jakimś innym, lepszym, i do samego generała".

Modelski i spółka rezydowali w paryskim hotelu Regina i nazwa ta szybko stała się symbolem nadużyć i szantażu. Metody Biura Personalnego nie miały wiele wspólnego z rzeczywistymi potrzebami armii, a niesmaku nie ukrywał również dowódca Polskich Sił Powietrznych, generał Józef Zając:

„Akcja rejestracyjna rozbujała orgię insynuacji, oskarżeń, często zupełnie nieuzasadnionych [...]. Obniżyła dyscyplinę i stworzyła nieufność [...], tym bardziej że składającym nawet fałszywe i oszczercze meldunki była zagwarantowana bezkarność".

Poprzednia
1 2 3 4 5

Wstępniak

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

BOGUSŁAW CHRABOTA

Wielka bujda z wielką zimą

Panuje przekonanie, że początkiem końca Bonapartego były rosyjskie przestrzenie i mrozy. Przestrzenie? Niewątpliwie. Ale mrozy? To już bardziej mit niż prawda