Książki

Władysław Gomułka, 1968 rok

Jak Paweł Jasienica opłacił się ojczyźnie

Krzysztof Masłoń

19 marca 1968 roku prawdziwe nazwisko Pawła Jasienicy – Leon Lech Beynar – usłyszała cała Polska z ust Władysława Gomułki, który na wiecu w Sali Kongresowej wskazywał winnych tzw. wydarzeń marcowych.

W ustach I sekretarza KC PZPR jednym z głównych oskarżonych stał się właśnie Beynar, pod nazwiskiem Jasienicy znany jako autor historycznych bestsellerów: „Myśli o dawnej Polsce", „Polska Piastów", „Polska Jagiellonów".

Zdumionemu narodowi towarzysz Wiesław oznajmił, że wzięty pisarz w czasie wojny był prawą ręką „Łupaszki", w „bandzie" którego podpalał po wojnie wsie i zabijał niewinnych ludzi. Beynara, aresztowanego w 1948 roku, zwolniono z powodów – zaakcentował mówca – mu znanych. W ten sposób Jasienica został przez Gomułkę potrójnie unicestwiony: jako człowiek ukrywający tożsamość (zapewne Żyd), bandyta strzelający do chłopów na Białostocczyźnie, wreszcie jako ubecka wtyka, która wydała władzom towarzyszy broni (w tym samego „Łupaszkę", mjra Zygmunta Szendzielarza – dowódcę V Brygady Wileńskiej AK, aresztowanego również w 1948 roku, a dwa lata później skazanego na karę śmierci i straconego).

Twórczość znakomitego, poczytnego pisarza objęto całkowitym zakazem druku. O tym, by z partyjnym przywódcą polemizować, nie mógł nawet pomarzyć. Bronił jednak swego dobrego imienia, wysyłając pod różne adresy – redakcji i osób prywatnych – tekst odpierający pomówienia Gomułki. W tym „Fragmencie życiorysu" wyjaśniał, że służbę u „Łupaszki", który zdążył mianować go swym zastępcą, zakończył w sierpniu 1945 roku i z późniejszą jego działalnością nie miał nic wspólnego. Przypominał, że i Zygmunt Szendzielarz, i jego podkomendny o pseudonimie Wiktor aresztowani zostali wcześniej, a jego zatrzymano w tzw. kotle urządzonym przez UB w mieszkaniu siostry „Wiktora". Przedstawiał również okoliczności swego zwolnienia z więzienia, w którym przesiedział dwa miesiące. Po skutecznej interwencji Bolesława Piaseckiego, który za niego poręczył, zapewniając, że Jasienica nie należy do żadnej konspiracji, uwolniła go dyrektor departamentu politycznego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, sławna Julia Brystygierowa, mówiąc: „Wyjdzie pan na wolność, zobaczymy, czy się to ojczyźnie opłaci".

Szuflada pisarskiego biurka

Pisarz wiedział, że najbliższe mu środowisko zna prawdę o nim, także o jego pochodzeniu, z korzeniami – jeśli już, to tatarskimi. Miał też świadomość, że nie prowadził akcji w Narewce, gdzie zginęli czterej sprzyjający komunistom chłopi, a „w Boćkach i Siemiatyczach [zdarzyć się tam miały podobne wypadki – przyp. K.M.] nie był nigdy w życiu, nie spalił żadnej wioski, białoruskiej ani innej". Wyjaśnienia Jasienicy trafiły jednak do ograniczonej liczby osób, tak jak ograniczony był zasięg czytelników paryskiej „Kultury", a nawet słuchaczy Radia Wolna Europa. Tymczasem wielu ludzi zapamiętało oszczerstwa Gomułki, biorąc je za dobrą monetę, czytało też to, co wypisywali o Jasienicy Ryszard Gontarz i inni marcowi propagandyści. Autor „Polski Piastów" był tym zgnębiony, co niewątpliwie – obok nieuleczalnej choroby nowotworowej – przyspieszyło jego zgon w 1970 roku. Miał 61 lat.

Jego ostatnią, nieukończoną książką był „Pamiętnik", w którym m.in. stwierdzał z goryczą: „Nie wiem, nikt nie może mi zaręczyć, jaki będzie los tych pokrytych pismem kartek, czemu i komu one posłużą. Mój dom wcale nie jest moją twierdzą. Nie jestem panem szuflady własnego biurka". Autor tych słów nie wiedział nawet, do jakiego stopnia prawdziwe są jego słowa. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że Służba Bezpieczeństwa ulokowała swojego agenta tak blisko niego. Na pisarza donosiła bowiem jego druga żona – Zofia Nena Beynarowa, z którą ożenił się w 1969 roku.

Był historykiem z wykształcenia i zamiłowania, autorem nie tylko słynnej trylogii z dziejów Polski („Polska Piastów", „Polska Jagiellonów", „Rzeczpospolita Obojga Narodów"), ale także książki o Annie Jagiellonce – „Ostatnia z rodu" – i pasjonujących reportaży archeologicznych z zamierzchłej przeszłości, takich jak „Słowiański rodowód", czy wreszcie wydanych już po jego śmierci szkiców „Polska anarchia" i „Rozważań o wojnie domowej" poświęconych wojnie we francuskiej Wandei, ale w równym stopniu dotyczących dziejów zawsze najbliższych Pawłowi Jasienicy – polskich.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Kosmiczna epopeja

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - Urodziny prezydenta

150 lat temu, 1 grudnia 1867 r., urodził się Ignacy Mościcki, wybitny uczony i prezydent Polski w latach 1926–1939. Pochodził z rodziny o bogatych tradycjach patriotycznych. Studiował chemię na politechnice w Rydze. Działał w niepodległościowym ruchu socjalistycznym i przygotowywał nawet zamach na carskiego dygnitarza Josifa Hurkę, ale zagrożony aresztowaniem musiał wyemigrować. Kilka lat spędził w Londynie, gdzie poznał Józefa Piłsudskiego, z którym połączyła go wieloletnia przyjaźń. Później przeniósł się do Szwajcarii, gdzie rozpoczął karierę naukową, specjalizując się w elektrochemii. Po powrocie do Polski w 1912 r. jako uznany wynalazca został profesorem Politechniki Lwowskiej, a potem także jej rektorem. Był budowniczym polskiego przemysłu chemicznego. Miał na swoim koncie kilkadziesiąt patentów zagranicznych i krajowych. Gdy został prezydentem RP, prawa do patentów nieodpłatnie przekazał państwu polskiemu. Więcej o Ignacym Mościckim czytaj na str. 28.