Powiększenie

Żołnierska dola Okres służby w Carskim Siole

Szabeltas jak nowy

Pan Admin

To jedna z kilku pamiątek po dziadku, przechowywana przez Wojciecha Bryszewskiego, która przetrwała późniejsze burze dziejowe, jakie nawiedzały jego rodzinny Zgierz.

Szabeltas (z niem. Säbeltasche) to część umundurowania oddziałów lekkiej kawalerii, zwykle huzarów, rodzaj płaskiej skórzanej torby zawieszonej na rapciach wraz z szablą. Dekorowano go symbolami związanymi z przynależnością narodową oddziału. Ten tutaj ma rzecz jasna wygrawerowane inicjały Mikołaja II. Jest on fragmentem jednego z paradnych uniformów, jakie przyboczni gwardziści rosyjskiego samodzierżcy nosili podczas uroczystości państwowych. Widoczny tu egzemplarz Romuald Gąsiorowski nosił na sobie w czasie uroczystej kolacji połączonej z koncertem, która odbyła się w Carskim Siole 6 listopada 1906 r. W środku szabeltasa zachował się program tej uroczystości wydrukowany na papierze czerpanym z inicjałami monarchy. Po rosyjsku i francusku zapisano na nim poszczególne punkty celebry, a nawet listę utworów muzycznych, jakie odegrano wówczas dla petersburskich notabli

—dk

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

AN

Fotoplastykon - Dziewczyna o smutnych oczach

Zanim Jadwiga Andrzejewska po raz pierwszy stanęła przed kamerą, zadebiutowała w teatrze. Miała wówczas 17 lat. Zwykle krytyczny Antoni Słonimski porównał jej sceniczną ekspresję do aktorstwa Lillian Gish, gwiazdy amerykańskiego kina niemego. Przed wojną Jadzia zagrała w kilkunastu filmach, jednak w większości były to role drugoplanowe. I cóż z tego, chciałoby się rzec, skoro po latach, gdy ogląda się ocalałe kopie, to właśnie Andrzejewska przyciąga uwagę widzów jak mało kto. Z jednej strony, jej naznaczone egzystencjalnym bólem spojrzenie predestynowało ją do ról dramatycznych. Z drugiej, dziewczęca uroda i perlisty śmiech dawały jej szansę w kabarecie i komedii. W efekcie grane przez nią bohaterki nigdy nie były oczywiste, zaskakiwały skalą emocji i ekspresji. I choć nie została gwiazdą formatu Jadwigi Smosarskiej czy Elżbiety Barszczewskiej, to publiczność ją uwielbiała, a krytycy doceniali. Więcej o artystycznej drodze „dziewczyny o smutnych oczach” na s. 76.