Powiększenie

Jeden z sowieckich oddziałów partyzanckich

Masakra w Koniuchach

red.

Sowieccy i Żydowscy partyzanci wymordowali polską wieś. W przeciwieństwie do Jedwabnego zbrodnia nie wywołuje zainteresowania mediów

Do czerwca 1941 roku Kresy były łupem Związku Sowieckiego. Tam też, po bardzo szybkim przejściu frontu, pozostały całe jednostki Armii Czerwonej, które szczególnie na Kresach Północno-Wschodnich znalazły schronienie w olbrzymich kompleksach leśnych. Bardzo szybko zostały one „zagospodarowane" przez lokalne struktury partii bolszewickiej, które odbudowały się w konspiracji i które poddano kontroli NKWD. Z „okrużeńców" i rozbitków organizowano sowieckie brygady partyzanckie, liczne i bardzo dobrze uzbrojone. Ich działalność antyniemiecka nie nabrała nigdy rozmiarów adekwatnych do ich liczebności i siły ognia, oddziały były jednak widomym znakiem sowieckiego panowania i miały trzymać miejscową ludność w ryzach. Miejscowi działalność sowieckich „otriadów" zwali drugą okupacją – albowiem były one nie mniej, a czasem nawet bardziej uciążliwe od karnych ekspedycji niemieckich.

Młot na „biało-Polaków"

Sowiecka partyzantka łupiła niemiłosiernie ludność cywilną, zabierając żywność, ubrania, sprzęty domowego użytku, słowem wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Kobiety, nawet małe dziewczynki, były okrutnie gwałcone. Symptomatyczne są powojenne wspomnienia i relacje tychże partyzantów. Jeden z nich napisał wprost, że nigdy przedtem i później nie jadł tak dobrze jak podczas okupacji! W opanowanych przez Sowietów puszczach istniały nie tylko ich rozbudowane siedziby, ale także lotniska. Samoloty przywoziły sprzęt, bibułę propagandową (tego przecież nie mogło zabraknąć) oraz kadrę instruktorską i polityczną. W drogę powrotną zabierały tony zdobytej żywności...

Na tych samych terenach działała również polska konspiracja, polityczna (struktury Delegatury Rządu na Kraj) oraz wojskowa, czyli Armia Krajowa. Była ona dość liczna, ale w żaden sposób nie mogła konkurować z Sowietami, którzy mieli znakomite wyposażenie i doborową kadrę oficerską. Polska ludność, ogołocona eksterminacją i wywózkami, pozbawiona była w znacznym stopniu miejscowych elit, zaś oficer, który przetrwał pierwszą, czyli sowiecką okupację, był niezwykłą rzadkością.

Do kwietnia 1943 roku, czyli do ujawnienia sprawy Katynia, obie strony – polską i sowiecką – obowiązywała względna neutralność, choć była ona iluzoryczna. Sowieci nie ukrywali bowiem, że ziemie te, już zdobyte przez nich we wrześniu 1939 roku, nie będą Polsce oddane. Strona polska liczyła jednak nie tylko na korzystne rozstrzygnięcie wojny (zwycięstwo aliantów zachodnich), ale też na umowy międzynarodowe, które pozwolą przywrócić suwerenność II RP. Po zerwaniu stosunków dyplomatycznych strona sowiecka przestała się już czymkolwiek krępować, idąc na otwartą wojnę z „biało-Polakami".

W lasach i puszczach przebywały ponadto liczne zgrupowania ukrywającej się ludności żydowskiej, stale zasilane zbiegami z gett. Tworzyły one tzw. obozy siemiejnyje (rodzinne), szybko objęte sowieckim nadzorem. Z mężczyzn formowano grupy bojowe (przeznaczone przede wszystkim do rajdów zaopatrzeniowych po bliższej i dalszej okolicy), kobiety i dzieci pozostawały w leśnych obozach, które cieszyły się dość dużą autonomią religijną i narodowościową.

Dowódca żydowskich oddziałów w Puszczy Rudnickiej Abba Kovner uważany jest za jednego z największych bohaterów żydowskiego ruchu oporu. Jego żona, Vitka Kempner, wprost stwierdziła, że Żydzi, którzy walczyli w Puszczy Rudnickiej, uważali się za partyzantów żydowskich, nie sowieckich: „Jestem dumna z tego, że dane mi było walczyć jako Żydówce, członkini żydowskiego oddziału bojowego, pod rozkazami żydowskich dowódców, w którym mówiło się i wydawało rozkazy w jidysz" („Newsletter. United States Holocaust Memorial Museum", luty/marzec 2001 roku).

Rajdy zaopatrzeniowe, wykonywane były przez oddziały sowieckie i żydowskie z Puszczy Rudnickiej na ogół bardzo brutalnie, dochodziło bowiem do gwałtów, wymuszeń i zabójstw „opornych" chłopów. Budziło to sprzeciw miejscowej ludności, jednakże opór nie miał żadnego sensu. Sowieckie „otriady" liczyły kilkaset osób, Żydów (wraz z kobietami) było około tysiąca, przeważnie zbiegłych z gett wileńskiego i kowieńskiego. Miejscowe grupy polskiej samoobrony, pozbawione dobrego uzbrojenia, niewspomagane przez nieliczne oddziały AK (których było za mało do tego typu działań), traktowane były przez napastników bardzo surowo, jako kolaboranci władzy niemieckiej. Coraz częściej dochodziło więc do krwawych konfliktów i pacyfikacji polskich wsi.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wielka mistyfikacja

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

Paweł Łepkowski

Wielka mistyfikacja

AN

Fotoplastykon-Królowa X muzy

W dwudziestoleciu międzywojennym polskie kino wykreowało wiele gwiazd, ale królowa była tylko jedna – Jadwiga Smosarska. Faktem jest, że aktorka zagrała władczynię w filmie „Barbara Radziwiłłówna”, tyle że dopiero w roku 1936, kiedy miała już status największej gwiazdy ekranu w II Rzeczypospolitej. Zaczynała jeszcze w latach 20., w kinie niemym – zazwyczaj grała główne role w melodramatach albo w filmach historyczno- -patriotycznych. O tym, kto dla kina odkrył Smosarską i dlaczego aktorka po wojnie zrezygnowała z występów na scenie i przed kamerą, czytaj na str. 80. AN NAC