Miscellanea

Forum

Hurtownik horroru

Piotr Mańkowski

Jest to historia człowieka, który spokojną dzielnicę Chicago cofnął do czasów średniowiecza

Seryjni mordercy mają zwykle to do siebie, że posiadają duchowego patrona. Są naśladowcami, którzy dając upust swoim umysłowym i cielesnym chorobom, starają się jednocześnie znaleźć bardzo konkretne odniesienie dla popełnianych zbrodni. W pokrętny, schizofreniczny sposób pozwala im to zdjąć ze swoich barków część odpowiedzialności, przede wszystkim jednak, dostarcza gotowe wzorce postępowania. Problem z Hermanem Websterem Mudgettem, znanym później jako doktor Holmes, polega na tym, że nie miał on żadnych prekursorów. No, chyba że mówimy o postaciach, o których nasz bohater mógł przeczytać w książkach traktujących o średniowieczu. Mister Mudgett to typowy amerykański self-made man. Był panem swoich żądz, swojego życia i swojej śmierci. I przy okazji pierwszym seryjnym mordercą w dziejach Ameryki.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.