Felietony

Wieści

Alpejscy krewniacy Oetziego

W 1991 r. odnaleziono w Alpach zwłoki mężczyzny, który zamarzł podczas przeprawy górskiej 5300 lat temu. Hibernatusowi nadano imię Oetzi. Ze względu na bardzo dobrze zachowane tkanki naukowcy mogli pobrać próbki do genetycznej analizy porównawczej. Po przebadaniu ok. 3700 mężczyzn mieszkających w Alpach oraz na okolicznych terenach wyżynnych okazało się, że 19 z nich ma identyczne jak Oetzi pochodzenie genetyczne. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeden z badanych jest potomkiem Oetziego w linii prostej. Wyniki badań zostały opublikowane w magazynie „Forensic Science International: Genetics” i dotyczyły wyłącznie krewnych po mieczu. Człowiek Lodu i 19 współczesnych mężczyzn bez wątpienia mają wspólnego przodka, który żył 10–12 tys. lat temu. Znakomicie zachowane ciało Oetziego pozwoliło naukowcom ustalić, jaki miał kolor oczu i włosów, stan uzębienia i czym się żywił. Podstawą jego diety były produkty zbożowe, co prawdopodobnie było przyczyną złego stanu zębów. Badania są kontynuowane. Naukowcy nadal poszukują kolejnych krewnych Oetziego.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Mroczna zagadka

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

Piotr Bożejewicz

Gambit Balfoura

Deklaracja Balfoura, czyli brytyjska obietnica ustanowienia „narodowego domu” dla Żydów, zaowocowała utworzeniem Mandatu Palestyny pod zarządem Wielkiej Brytanii

AN

Fotoplastykon - Dziewczyna o smutnych oczach

Zanim Jadwiga Andrzejewska po raz pierwszy stanęła przed kamerą, zadebiutowała w teatrze. Miała wówczas 17 lat. Zwykle krytyczny Antoni Słonimski porównał jej sceniczną ekspresję do aktorstwa Lillian Gish, gwiazdy amerykańskiego kina niemego. Przed wojną Jadzia zagrała w kilkunastu filmach, jednak w większości były to role drugoplanowe. I cóż z tego, chciałoby się rzec, skoro po latach, gdy ogląda się ocalałe kopie, to właśnie Andrzejewska przyciąga uwagę widzów jak mało kto. Z jednej strony, jej naznaczone egzystencjalnym bólem spojrzenie predestynowało ją do ról dramatycznych. Z drugiej, dziewczęca uroda i perlisty śmiech dawały jej szansę w kabarecie i komedii. W efekcie grane przez nią bohaterki nigdy nie były oczywiste, zaskakiwały skalą emocji i ekspresji. I choć nie została gwiazdą formatu Jadwigi Smosarskiej czy Elżbiety Barszczewskiej, to publiczność ją uwielbiała, a krytycy doceniali. Więcej o artystycznej drodze „dziewczyny o smutnych oczach” na s. 76.