Powiększenie

źródło: Wikipedia

Śladami Mojżesza

BOGUSŁAW CHRABOTA

Trudno widzieć go inaczej, niż chce tradycja. Godny starzec z wysokim czołem i orlim nosem. Z laską w ręku. Wysoki, dumny, dostojny. Mojżesz – prawodawca i pośrednik między Wiekuistym a Narodem Wybranym

 

Właściwie nie wiadomo, dlaczego Wiekuisty (tak się kazał nazywać) wybrał właśnie jego. Utarło się sądzić, że Mojżesz był naznaczony od początku, że już owa łódka z sitowia, którą matka przyszłego przewodnika spuściła na spokojne wody Nilu, była zapowiedzią jego szczególnego losu, a fakt, że egipska księżniczka wyłowiła dziecko i przyjęła je na wychowanie, był tylko potwierdzeniem wyjątkowości przeznaczenia. A to błąd!

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Paweł Łepkowski

Wojna, której zabrakło

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Tym żył świat

Felietony

FOTOPLASTYKON - „Dodek”, czyli warszawski cwaniak

Adolf Dymsza przed wojną należał do najjaśniejszych (i najzabawniejszych) gwiazd kina oraz scen kabaretowo-rewiowych II RP. Bezsprzecznie zasłużył na miano „króla polskiej komedii”, a to za sprawą wykreowanej przez siebie postaci „Dodka”, warszawskiego cwaniaka o smutnym spojrzeniu, na wzór Charliego Chaplina czy Bustera Keatona. Niezastąpiony był m.in. w „ABC miłości”, „Dodku na froncie” czy „Sportowcu mimo woli”. Ciekawy duet stworzył z Eugeniuszem Bodo w „Pawle i Gawle” oraz „Robercie i Bertrandzie”. Przed wybuchem wojny aktor uwielbiał jazdę samochodem, zimą „wyskakiwał” na narty, a latem chętnie grał w piłkę nożną. Mało kto wie, że Adolf Dymsza w czasie niemieckiej okupacji przez pół roku ukrywał w swym domu Mieczysława L. Kittaya, znanego iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Ale także wtedy aktor występował w tzw. jawnych teatrach, za co po wyzwoleniu sąd koleżeński ZASP ukarał go pięcioletnim zakazem grania na warszawskich scenach, co odcisnęło swe piętno na dalszych losach przedwojennego „króla polskiej komedii”. Więcej o życiu Adolfa Dymszy i jego zawodowych sukcesach czytaj na s. 84.